Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gruszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gruszki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 stycznia 2013

Tarta miodowa z owocami

Ciasto to powstało jeszcze w lecie i czekało cierpliwie na swoją kolej. Czekało tak długo, że zapomniałam przepisu... Inaczej. Nie pamiętam, z jakiego przepisu na kruche ciasto korzystałam. 

Czasem mam problemy z pamięcią. W mojej pracy dużo rozmawiam z ludźmi, opowiadają mi o sobie, pamiętam imiona czy wiek ich dzieci. Staram się pamiętać, co robiliśmy miesiąc, pół roku, rok temu, jak też to, o czym rozmawialiśmy poprzednim razem. Nawet nie wiem do końca, czy oni tego ode mnie oczekują.. Ale na pewno jest im miło, a mi lepiej się wtedy pracuje. Nigdy się nad tym zresztą jakoś szczególnie nie skupiałam, przychodzi to dość naturalnie. Może dlatego mało miejsca zostaje już na moje, prywatne rzeczy.
Z Mężem znam się już prawie 10 lat. Kiedyś rozpamiętywałam każdy szczegół, data pierwszego spotkania, pierwszego pocałunku, każdy spacer, wszystko. Teraz On mówi mi o czymś, o czym powinnam wiedzieć, bo już o tym opowiadał.. a ja kompletnie nie wiem, o czym mowa. Irytacja... Nie wspomnę już o wydarzeniach sprzed lat.
Dwa lata temu zaczęłam prowadzić kalendarz, bez niego nie pamiętałabym pewnie dat większości urodzin.
Czasem siedzę rano przy kawie, robię coś przy komputerze i naiwnie zaglądam do kubka, szukając kawy, którą zapomniałam, że już wypiłam. 
Wydaje mi się czasami, że ciągle coś mi umyka. Ważnego i nie. Choć właściwie nigdy nie wiemy, co w naszym życiu okaże się ważne. Dlatego w Nowym Roku postanawiam spróbować bardziej się skupić na tu i teraz, bo przecież właśnie to daje s z c z ę ś c i e, prawda?

Kiedy idę coś upiec, szukam pomysłu, inspiracji, a potem spisuję to wszystko na kartkę. Potem chowam kartkę w kieszeń albo zostawiam w kuchni. Jeśli chowam w kieszeń, to teoretycznie potem odkładam w jedno miejsce. Teoretycznie. A jeśli zostawiam w kuchni, to swoje porządki robi tam babcia. I potem już nic nie mogę znaleźć.. ;)
Wykorzystajcie w tarcie swój ulubiony przepis na kruche ciasto. Ja takiego jeszcze nie mam, więc nie będę podawać byle którego, skoro nie pamiętam, z jakiego piekłam :)
Przepis na miodową masę do tarty pochodzi z książki Pieczone specjały z Biblioteki smakosza. Masa jest naprawdę wyjątkowa, spróbujcie! Możecie zalać nią dowolne owoce, ja polecam połączenie śliwek, jabłek i gruszek. 


Tarta miodowa 

Składniki:
- 250 g gotowego, kruchego ciasta
- 350 g miodu
- 125 g bułki tartej
- 125 ml śmietany kremówki
- skórka starta z jednej cytryny lub pomarańczy
- 2 łyżki soku z cytryny lub pomarańczy

Dodatkowo: 
- dwie garści śliwek, jabłko, gruszka
- 2 łyżki cukru
- łyżka miodu


Ciasto rozwałkować i wyłożyć nim formę do tarty, nakłuć dno widelcem i wstawić na 30 minut do lodówki. 
Jeśli ciasta okaże się za dużo, z reszty wykroić paski lub ozdobne kształty do dekoracji wierzchu ciasta.

Owoce umyć, śliwki przekroić na pół i pozbawić pestek. Jabłko i gruszkę obrać, pozbawić gniazd nasiennych i pokroić w nieduże kawałki. Owoce wymieszać z łyżką miodu i cukrem, odstawić.

Miód wymieszać z bułką tartą, śmietaną, startą skórką i sokiem z cytryny lub pomarańczy. 

Na schłodzone ciasto wyłożyć owoce, wylać masę, ewentualnie przykryć pozostałym ciastem. Piec w temperaturze 190 stopni przez ok. 30 minut, aż masa się zetnie. Wystudzić w formie.
Przed podaniem można dodatkowo posypać wierzch ciasta cukrem wymieszanym z cynamonem. 

A tak prezentuje się w formie tarteletek na zdjęciach (jak oczywiście widać ;)) nie-mojego autorstwa. 
Za zdjęcia dziękuję Piotrowi :)


Smacznego!


niedziela, 9 września 2012

Najlepsze na świecie ciasto z gruszkami. I Versatile Blogger Award

Ciasto z gruszkami. Oprócz czasu poświęconego na gotowanie gruszek, banalne i szybkie w przygotowaniu. Ciasto, które mój Mąż uwielbiał od pierwszego kęsa i zapewne sięgałby po nie równie chętnie, nawet gdybym piekła je codziennie. Ciasto, które smakuje całej mojej rodzinie. Ciasto, którego zapach wypełnia cały dom, sprawiając, że pachnie.. domem. Ciasto, którym w sierpniu obdarowałam świadkową na drogę, gdyby zdążyła zgłodnieć w pociągu, owijając jeszcze ciepłe folią. (Potem dostałam komentarz, cytuję: Ożesz k****! Jakie to Twoje ciasto jest przeza*******! Zakochałam się w nim normalnie :D CUDOWNE! Podzielisz się przepisem? No więc się dzielę.) Ciasto, które wyszło mi jako pierwsze - pierwsze zrobione od początku samodzielnie, od A do Z, które w dodatku się u d a ł o . Niestamowite.


Jeśli ktoś jeszcze nie zna tego przepisu, serdecznie go polecam. Odsyłam do Liski po oryginał, ja zmiany wprowadziłam głownie z lenistwa i niechęci do czekania, tzn. gruszki powinno się gotować aż do wyparowania soku, a ja gotuję je tylko do miękkości, nadmiar soku odlewam, a reszta wsiąka w ciasto, przez co jest niesamowicie wilgotne nawet na trzeci dzień (o zakalcu, ile razy je piekłam, nigdy nie było mowy). Piekłam z brązowym cukrem i z białym, przy białym dodając ewentualnie dwie łyżki miodu do gruszek. Obie wersje są świetne, perfekcyjne.
Ciasto można, jak sugeruje Liska, podać z lodami albo sosem toffi. Ale uwierzcie mi, nie trzeba. Czasem zastanawiam się nawet, czy obsypanie go cukrem pudrem nie jest oby przesadą, bo samo w sobie jest doskonałe. Czy trzeba Was jeszcze zachęcać? :) Ah, podaję od razu proporcje na podwójną porcję ciasta (na dużą blachę, taką na cały piekarnik). Do mniejszej nawet nie ma co się zabierać, bo zanim zdążycie się oblizać, zostaną tylko okruszki...





Ciasto z gruszkami

Składniki na gruszki:
- 1,5 kg gruszek*
- 6 łyżek cukru (brązowy lub zwykły)
- 80 g masła
- od 3/4 do całej łyżeczki cynamonu
- dwie łyżki miodu (opcjonalnie)


Gruszki obrać, pozbawić gniazd nasiennych i pokroić w niezbyt drobną kostkę. Wymieszać z cynamonem. W garnku rozpuścić masło z cukrem i miodem, dodać gruszki. Gotować, aż gruszki zmiękną. Zdjąć z ognia, odlać nadmiar soku (najlepiej przecedzić przez durszlak). Pozostawić do przestudzenia.

*Próbowałam też mieszać gruszki z jabłkami, z równie smacznym skutkiem.

Składniki na ciasto:
- 400 g miękkiego masła
- 400 g cukru (brązowy lub zwykły)
- 6 jajek
- 400 g mąki
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia

Masło utrzeć na puszystą masę, pod koniec dodając cukier. Stale miksując dodawać po jednym jajku. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia, wmieszać do ciasta. Dodać gruszki, wymieszać.
Ciasto przełożyć do blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w temperaturze 190 stopni 40-60 minut (do suchego patyczka, moje ciasto piecze się zwykle około godziny). 
Po wystudzeniu posypać cukrem pudrem.


Smacznego!

A w kwestiach mniej kulinarnych, czuję się zaszczycona nominacją do Versatile Blogger Award. (Olu - dziękuję!)

Zwykle denerwują mnie wszelkiego rodzaju łańcuszki i wystrzegam się tego typu zabaw, jednak ta jest wyjątkowo sympatyczna. Oczywiście, że można wyjątkowe blogi zachwalać w każdym możliwym momencie i nie potrzeba ku temu żadnej okazji, niemniej jednak zawsze jest to miłe :)


Oto zasady zabawy: 

1. nominuj 15 blogów, które Twoim zdaniem zasługują na wyróżnienie
2. poinformuj o tym nominowanych
3. ujawnij 7 faktów o sobie

4. podziękuj blogerowi, dzięki któremu otrzymałeś nominację u niego na blogu
5. pokaż nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu
Więc tak. Wybranie 15 blogów z listy tych wszystkich Wspaniałych, złodziei mojego czasu.. trudne zadanie. Postaram się jednak zrobić to najlepiej jak potrafię. Nominuję:

..oraz wszystkich innych, dla których w tej piętnastce zabrakło miejsca. (Wybór zajął mi godzinę..)
7 faktów o mnie:
1. Kiedyś szczytem moich kulinarnych możliwości było zrobienie ciasta z paczki, a największą inwencją wykazywałam się dosypując bakalii do babeczek z pudełka. Potrafiłam nawet zepsuć ciasto, które ktoś zrobił, a ja miałam je tylko zalać tężejącą galaretką.. Jak widać tężejąca to pojęcie względne ;) pamiętam też, jak dzwoniłam do Babci, pytając, co się dodaje do mielonych!
2.  Od dwóch lat jestem szczęśliwą mężatką :)
3. W tym roku zakończyłam edukację, która męczyła mnie strasznie przez ostatnie lata, pożerając czas i pieniądze ;) cały czas zastanawiam się, kto i po co wymyślił studia..
4.  Na co dzień zajmuję się włosami i mam to szczęście, że kocham to co robię :)
5.  Mam kotkę rasy mieszaniec, co to matka nie miała rui a ojciec był za młody żeby kryć. Jest złośliwą małpą, ale nic nie zastąpi mruczenia kota i ocierania się o nogi, kiedy tylko Cię zobaczy i musisz natychmiast rzucić wszystko, żeby się z nią przywitać.. ;) mamy też psa (pitbulteriera) i rybki, ale to już stadko małżonka.
6.  Nie jestem rodzinna. Tzn. może i jestem, biorąc pod uwagę, że teraz moją najbliższą rodziną jest Mąż, a to wybrałam sobie sama. Wszelkie inne układy najlepsze są na odległość, dotyczy to także dzieci. Najbardziej kocham własne, nienarodzone.. ;) wiem, to okropne!
7.  Marzę o wycieczce do Włoch, najlepiej tak przynajmniej na miesiąc, żeby zdążyć zwiedzić wszystkie ciekawe miejsca..